• wydatki prawicy są z reguły kosztownymi prezentami dla korporacji i kapitalistów oraz to, że niższe podatki od dawna nie tworzą już nowych miejsc pracy, jako że produkcyjnych miejsc pracy generalnie ubywa, szczególnie w I świecie, a także i nawet w II świecie (czyli też i w Polsce) oraz zaczyna ich nawet ubywać i w III świecie, jako efekt postępu technicznego i organizacyjnego, w tym szczególnie automatyzacji, komputeryzacji i robotyzacji. Zauważmy że maszyny stają się coraz tańsze, że, przykładowo, moc obliczeniowa, która niedawno jeszcze temu kosztowała ponad milion dolarów, jest dziś dostępna za mniej niż tysiąc dolarów, i to obecnych „zdewaluowanych” dolarów. Kapitalista przecież nie kieruje się sentymentami, a tylko zyskiem, a więc jeśli ma on do wyboru zatrudnić człowieka po danym koszcie rocznym, powiedzmy 100 tys. dolarów (koszta robocizny, składek na ubezpieczenie emerytalne, zdrowotne i od wypadków przy pracy etc. w tym koszta urlopów wypoczynkowych, zdrowotnych rodzinnych, macierzyńskich czy też tacierzyńskich plus amortyzacja maszyny, którą obsługuje dany pracownik) i automat, który wykona tę samą pracę, na dodatek szybciej i dokładniej i bez ryzyka choroby pracownika czy też kogoś z jego rodziny, to wybierze on automat wykonujący te samą prace, nawet jeśli wyjdzie mu, że będzie ten automat nico droższy niż człowiek, jako że automat można łatwo wyłączyć w przypadku braku zamówień, automat nie strajkuje i nie choruje (a nawet jeśli się zepsuje, to można go albo szybko naprawić albo też szybko wymienić), zaś człowieka nie jest tak łatwo zwolnic czy wyleczyć jak łatwo jest wyłączyć, naprawić czy też wymienić automat, w tym też na nowszy, tańszy w zakupie i eksploatacji, wydajniejszy i mniej awaryjny. 1. Pomyśl, jaką odpowiedź otrzymał byś od wybitnych filozofów Starożytnego Rzymu, szczególnie z okresu jego upadku, gdybyś zapytał się ich „co będzie po niewolnictwie?”. Albo gdybyś zadał polskiemu profesorowi, np. z Akademii Krakowskiej, na początku XVII wieku pytanie „co będzie po feudalizmie?”.

    Znalezione obrazy dla zapytania miliard dolarów

    2. Poza tym, to kapitalizm robi z ludzi roboty, przystosowane do wykonywania jednej i tej samej czynności, a czego ukoronowaniem jest system organizacji pracy wprowadzony do przemysłu przez Taylora i Forda, a dziś rozciągnięty także i na biura. Pomyśl, czym jest szeregowy „umysłowy” pracownik wielkiej korporacji, jak nie ową bezmyślną mrówka, wykonującą wciąż tę samą czynność, np. telefonowanie po ludziach wciskając im niepotrzebne im towary albo też telefonowanie po dłużnikach banku w celu zmuszenia ich do spłaty zaległych rat?


    votre commentaire
  • Ja nie bardzo widzę, kto miałby ten Brexit przeprowadzić. Jeśli proeuropejscy konserwatyści przejdą do innej partii (nowej albo do liberałów), konserwatyści z B.Johnsonem stracą większość i może powstać rząd proeuropejski bez konserwatystów. Nowe wybory może wygrać N.Farage,, ale może też nie wygrać, a jedynie wchłonąć konserwatystów i przegrać. Trudno dziś przewidywać przyszłość, bo sytuacja jest bardzo nietypowa, ale w WB są teraz bardzo możliwe procesy odśrodkowe a jednym z objawów tych procesów może być odnowienie się ostrej wojny domowej (dziś zwanej wojna z terroryzmem) w Irlandii Płn. Nie życzę im tego, ale nie można tego wykluczyć. Nie odnosiłem się do tego problemu.

    Nie pisałem też o unijnych elitach czy grupach interesów choć faktycznie wspomniany przeze mnie komisarz Lewandowski reprezentuje zarówno elity krajowe jak i unijne. Ale miałem na mysli elity i grupy interesów sprawujące władzę w państwach członkowskich.

    To jest oczywiste przecież, że wybór wczorajszy Brytyjczyków wynikał tylko i wyłącznie z sytuacji politycznej w Wielkiej Brytanii.

    Ciekawie to ujmuje Zandber cytowany przez GW:

    „Ten wynik, niestety, nie zaskakuje. Wróciłem kilka dni temu z Wielkiej Brytanii – spędziłem chwilę w Oxfordzie, spotkałem się z emigranckim okręgiem Razem w Londynie… Wszędzie panowała atmosfera zbliżającej się katastrofy. Ludzie z Partii Pracy i związkowcy nie ukrywali, że uważają Brexit za prawdopodobny. Ich doświadczenie z kampanii na ulicach miast północnej Anglii czy w dawnych okręgach górniczych w Walii było gorzkie. Tam, gdzie życiowa stabilizacja skończyła się wraz z przemysłem, przestrogi, że Brexit zagrozi stabilności, przyjmowano z ironicznym uśmiechem. Referendum stało się okazją do symbolicznego przytarcia nosa „tym na górze”.

    O rozpadzie UE, a zapewne także Zjednoczonego Królestwa, zadecydowali wyborcy z dawnych, robotniczych twierdz Labour. Ci, których porzucono w latach 90. w imię miraży o nowym centrum i „lewicy, która akceptuje globalizację”. To oni zapłacili cenę za likwidację przemysłu i przywileje londyńskiego City. Sprowadzeni do roli odbiorców kurczących się zasiłków torebek papierowych  pokazali światu środkowy palec. W praktyce niestety otworzyli zapewne drogę do dalszych cięć wydatków socjalnych i neoliberalizmu pożenionego z ksenofobią, żywiącego się szczuciem na imigrantów z Europy Wschodniej.

    Wczorajsze referendum przegrał Tony Blair. Corbyn skierował Labour z powrotem ku lewicy społecznej zbyt późno, by to zmienić.”

    Osobiście uważam, że rozpad Zjednoczonego Królestwa to byłaby całkiem niezła opcja dla całej Europy. Mniejsze nowe kraje mogłyby wstępować do UE, natomiast WB jako byłe mocarstwo średniej dzisiaj wielkości była bardzo wartościowym członkiem UE, ale może być dużym zagrożeniem dla Europy poza strukturami UE. Trochę podobnie jak Rosja. Takie są już prawa geopolityki, że silne ośrodki z poza UE są żywotnie zainteresowane rozbijaniem UE, bo im to poszerza znacznie możliwości geopolitycznych rozgrywek. To była zawsze tradycyjna geopolityczna rola Wielkiej Brytanii, która niejako naturalni czyni z Rosji jej głównego sojusznika działającego z drugiej flanki. Ostatnim wyrazem tej polityki była II WŚ, w której WB najpierw robiła wszystko, aby na kontynencie torebek papierowych  wybuchła totalna wojna, by potem w wielkim sojuszu ZSRR rozgrywać swoją partię i zrobić w Europie po swojemu porządek.

    Obawiam się, że WB po wyjściu z UE może powrócić do tej tradycyjnej geopolitycznej roli a UE znajdzie się między młotem a kowadłem dwóch obrzeżnych mocarstw to znaczy Wielkiej Brytanii i Rosji. Pierwszym krokiem będzie zacieśnienie stosunków między Rosją i WB. A następnym będzie podjudzanie wszystkich na Niemcy i wywołanie konfliktu między Niemcami a Francją lub Polską, albo z oboma jednocześnie. Jak Niemcy uda się odizolować, to witamy w starej Europie i zacznijmy budować schrony.


    votre commentaire
  • W życiu nie byłem w Subway’u a mam go w mojej wiosce o rzut beretem. W McDonaldsie byłem 2x (kawa na nocnej trasie) w życiu nie jadłem BigMaca (parę razy hamburgery na domowych grillach, albo kinderbalach z wnukami) Nigdy nie byłem w KFC, Burger King itp sieciówkach. Jestem tu od ćwierć wieku. Nie ma za co, wiem cos wiecej, mam mozliwosc, to sie chetnie podziele :)

    Jezeli biuro nie ma na szyldzie slowa Caritas, to cena wysoka, ale porownywalna zdaje sie.

    Sznureczek, ktory podala Echidna juz lepiej wyglada, choc tam zdaje sie cena promocyjna.

    Tylko opis wydatkow dodatkowych chyba Twoje biuro ma od sztancy- nie ma czegos takiego w Korei, jak obowiazkowy napiwek. Kelnerka wyleci za Toba z restauracji, tlumaczac, ze zostawilas pieniadze na stole.

    Oczywiscie w miejscach, w ktorych jest wiecej stonki, szczegolnie amerykanskiej(jak nie zrzucaja na kartofle u nas, to na Koree) napiwki sa przyjmowane.

    Tragarze?? Niby gdzie? To nie Kongo, czy Indie, ze Ci obdartus wyrwie walizke z reki i bedzie ciagnal do kumpla-taksowkarza na lotnisku. pare lat temu bylem w jednym z miasteczek bedacych satelita katowic. znajoma oprowadzala po okolicy grupe osob z francji o korzeniach zydowskich. kiedy bylismy akurat na pagorkowatych obrzezach miasta znajoma oznajmila szanownemu gronu, nie bez wstydy, ze wlasnie w tym miejscu znajdowal sie cmentarz zydowski.

    wystarczylo odgarniecie lisci z podloza i trafialo sie na kamienie opisane hebrajskim pismem. teren ten wykorzystywany jest przez bachorow na roznoraki sposob w zaleznosci od pory roku.

    na szanowne grono z francji nie zrobilo to najmniejszego wrazenia. zauwazyli zaklopotanie przewodniczki i oswiadczyli, ze dla nich, nie ma to najmniejszego znaczenia. ani oni, ani ich bliscy nie przywiazuja wielkiej roli do takich miejsc.

    po kiego licha zatem ” akcje z poruszeniem wszelkich lokalnych władz i mediów z przeganianiem krów z kirkutu, Rozgladam sie po naszym osiedlu, bo pogoda sprzyja, mokro I goraco, ale chyba juz taki niespodziewany wysyp kurek jak dwa lata temu I to w najmniej spodziewanych miejscach juz sie nie powtorzy. Nie mniej, nie moge przejechac nie rozgladajac sie na boki.

    Kiedys odbyla sie tutaj dysputa, czy kurki moga byc robaczywe. Otoz moje byly robaczywe I to w duzej czesci.

    W 3*** hotelu moze trafic sie boy hotelowy, ale nie musi. Obśmiałam się, oglądając te stare zdjęcia, nie znaliśmy się jeszcze z tzw. realu, pamiętam, że umawialiśmy się, jak odpowiednio się ubrać na spotkanie, „marynara i krawatka”, ale wszyscy potraktowaliśmy to z humorem.

    Świetnie było…i każdy następny Zjazd (drugi był na Kurpiach u Gospodarza, a następne u Starej Żaby na Pomorzu), bardzo ciepło to wspominam. I rzecz jasna, pod koniec sierpnia będę na kolejnym Zjeździe u Starej Żaby

    Loty wewnetrzne to spore ulatwienie, jak rezerwuje je biuro, bo Koreanczycy, szczegolnie w wolne dni, lataja na Jeju nalogowo. My probowalismy kupic bilety w lutym na maj, juz nie bylo 

    Taki dowcip: „proszę bilet do Rabki – normalny? – pyta kasjerka – nie – porąbany!”


    votre commentaire
  • Z tego, że „komuna” nie wróci nie wynika przecież, że transformacja systemowa zakończyła się w Polsce sukcesem. Zrozum też, że ponieważ owa transformacja poniosła klęskę praktycznie an wszystkich frontach: gospodarczym, politycznym i kulturowym, to potrzebna jest nam zupełnie inna polityka i zupełnie inna Polska. Trudno więc jest zachować pogodę ducha w sytuacji, gdy wokół się źle dzieje.

    Ale obywatel PRL-u, jeśli tylko miał paszport, wizy i dewizy, to mógł polecieć sobie z Londynu do Nowego Jorku samolotem naddźwiękowym Concorde. Dziś to jest niemożliwe, nie tylko dla tego, że wizę do USA jest wciąż Polakowi trudno dostać, ale że po prostu nie ma on wciąż (na ogół) tyle pieniędzy, aby kupić sobie takowy bilet, nawet jeśli byłby on dziś dostępny w sprzedaży. Dodam, że w PRLu nie było:

    – telefonii satelitarnej,

    – telefonii komórkowej,

    – smartfonów ani też

    – laptopów i notebooków,

    Ale obywatel PRL-u, jeśli tylko miał paszport, wizy i dewizy, to mógł polecieć sobie z Londynu do Nowego Jorku samolotem naddźwiękowym Concorde. Dziś to jest niemożliwe, nie tylko dla tego, że wizę do USA jest wciąż Polakowi trudno dostać, ale że po prostu nie ma on wciąż (na ogół) tyle pieniędzy, aby kupić sobie takowy bilet, nawet jeśli byłby on dziś dostępny w sprzedaży.


    votre commentaire
  • A co nam to zwycięstwo solidaruchów dało? Co mamy właściwie dziś świętować? Przecież to był początek epoki, w którym w Polsce znów rozgościły się na dobre takie plagi jak bezrobocie, bezdomność, obszary skrajnej nędzy i i ogólna beznadzieja, szczególnie zaś na tzw. prowincji (małe miasta, w których zamknięto wszystkie fabryki czy też dawne wsie PGR-owskie). Mamy więc świętować ponowne pojawienie się w Polsce żebraków i „nurków” śmietnikowych? Mamy się może cieszyć z zapaści demograficznej czy też z ograniczenia praw Polek do dysponowania własnym ciałem? A może mamy się radować masową ucieczką Polaków z Polski?

    Przecież na „solidaruchów” głosowała wtedy zaledwie jedna trzecia dorosłych Polaków, ale ponieważ ordynacja wyborcza była także i wówczas niedemokratyczna, to wystarczyło to na zwycięstwo sił reprezentujących regres, pogardę dla ludzi pracy oraz klerykalizm. Z czego się więc tak naprawdę mamy cieszyć? Z tego, że nie wrócą już czasy, kiedy to pracujący Polak nie musiał bać się utraty pracy, kiedy nie musiał on „czapkować” swojemu szefowi, gdyż wiedział, że ten nie może go bezkarnie wyrzucić z pracy za byle co? Skąd więc u post-solidaruchów ta pewność, że właśnie wtedy, 27 lat temu, zmieniło się w Polsce na lepsze? Ja uważam, że wtedy zmieniło się w Polsce na gorsze, jako że właśnie wtedy utorowano drogę do władzy dla elementów klerykalnych, tych samych, które zaraz po dojściu do władzy odebrały polskim kobietom prawo do rozporządzania swoim własnym ciałem oraz wprowadziły religię nie tylko do szkół, ale także i do Sejmu oraz do urzędów państwowych. Dla mnie ten dzień jest więc dniem żałoby, tak samo jak dla Australijskich Aborygenów dniem żałoby jest dzień 26 stycznia, kiedy to w roku 1788 oficjalnie ogłoszono w dzisiejszym Sydney włączenie tego nieszczęsnego kontynentu, zwanego nie wiadomo czemu „lucky country”, do brytyjskiego imperium i kiedy to zaczął się Holocaust prawdziwych Australijczyków, czyli tamtejszych Aborygenów.Cytuję z „Polska. The Times” – artykuł Witolda Głowackiego „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować”: „Rocznica 4 czerwca nigdy nie była w Polsce świętem wspólnotowym. Ale tym razem najmniejszych powodów do świętowania nie mają nie tylko wykluczeni i ofiary transformacji, ale i dotychczasowi apologeci III RP.

    Wielogodzinna kolejka na szpitalnym ostrym dyżurze. Piętnasty miesiąc czekania na samo wyznaczenie terminu rozprawy w sądzie. Kwartalne rozliczenie podatku przez „samo zatrudnionego” wypchniętego przez pracodawcę „na fakturę”. Przystanek autobusowy na prowincji z dwoma kursami na dobę. Zakupy „na zeszyt”. Dzień wypłaty pensji na poziomie polskiej mediany. Dzień spłaty lichwiarskiej pętlowej pożyczki w parabanku albo przeskalowanego kredytu hipotecznego we frankach Odbiór informacji z ZUS o stanie oszczędności emerytalnych przez pracownika pozostającego przez lata na śmieciówce. Szara, beznadziejna codzienność pracujących biednych. (…). Szkoły oparte na anachronicznej, mordującej wiedzę i ciekawość świata testologii. Niebywały poziom agresji i ignorancji w polskiej sieci – w tej chwili będącej jednym z największych cyfrowych śmietników świata.

    Mało? Spójrzmy więc na całe pokolenie absolwentów wyższych uczelni, którzy ze zdewaluowanymi dyplomami zdobytymi za całkiem ciężkie jednak pieniądze, siedzą na słuchawkach w tych żałosnych polskich bieda-korporacjach poganiani przez żałosnych bieda-menedżerów….

    Poczujmy ten kwaśno-słodkawy zapach biedy wciąż unoszący się w ciasnych korytarzach niejednego blokowiska. Pomyślmy o dzieciach, których charakter i światopogląd kształtuje klasowy wstyd z ekonomicznego wykluczenia. Przejdźmy się po dyskontach w dniu startu nowej promocji na tanie parówki czy łopatkę wieprzową. Tak, to są właśnie powody, dla których rocznica 4 czerwca od dawna nie jest szczególnie radosnym świętem dla sporej części Polaków. Tym razem już zapewne dla większości. Nie udawajmy, że tego nie wiemy”


    votre commentaire



    Suivre le flux RSS des articles
    Suivre le flux RSS des commentaires